piątek, 12 grudnia 2014

Rozdział 15

Nathan
 Siedziałem w kuchni i przygotowywałem śniadanie . Grande nadal spała w sypialni . Chciałem jak najszybciej zjeść posiłek i pojechać do pracy by nie zetknąć się z Arianą . Jak na razie nie chcę mieć z nią żadnej styczności . Postanowiłem również zapytać się James'a co robił u nas w domu . Mam nadzieję , że on powie prawdę . Uważam , jak chyba nie jedna osoba , że lepsza jest najgorsza prawda niż jakiekolwiek kłamstwo . Czasem też skłamię , ale potem czuję wyrzuty sumienia i zawsze po krótkim czasie się przyznaję . 
- Dzień dobry kocie ! - usłyszałem głosik Grande . Prawie upuściłem kubek z kawą , który miałem zamiar postawić obok talerza gdzie było moje śniadanie .
- Dzień dobry - odparłem lekko ją przytulając . Ta zaś dała mi jeszcze całusa w skroń i skradła jedną kanapkę z talerza .
- Dzisiaj wracasz do pracy ? - spytała uśmiechnięta . W odpowiedzi pokiwałem twierdząco głową , bo miałem pełne usta .
- Moi rodzice wpadną do nas za dwa dni - podeszła do mnie i szepnęła do ucha - Dobrze , że wróciłeś .
- Przepraszam , ale dobrze zrozumiałem ? Teściowie będą tu za dwa dni ? - chciałem odpocząć , a nie zmagać się z nimi i ich pytaniami na temat ślubu i dzieci , o których cały czas rozmawiają z Grande .
- Zgadza się , dobrze usłyszałeś kochanie . - dała mi jeszcze jednego buziaka i wzięła kubek z kawą i upiła z niego cieczy . Zawsze tak robiła . Na szczęście nie wypiła wszystkiego .
- Kochanie , nie możemy tego przełożyć ? - nazwałem ją tak , aby ją udobruchać . Naprawdę nie mam ochoty na całodobowe pogaduszki z jej rodzicami . Co gorsza oni mnie przerażają ! Raz przyłapałem ich kiedy stali pod nasza sypialnią i słuchali czy uprawiamy seks .
- Jestem zmęczony , a te dni chciałabym spędzić z tobą , w domu . Tylko my we dwoję . - dodałem chcąc ją przekonać , że przyjazd teściów to najgorszy pomysł jak na ten tydzień .
- Pomyślę nad tym skarbie . Idę się jeszcze położyć . - odparła kierując się w stronę schodów .
- Nie idziesz do pracy ? - spytałem póki jeszcze miałem ją w swoim zasięgu .
- Idę , idę . Mam od 14.00 - powiedziała znikając za ścianą .

 Skoro Grande ma na południe , to oznacza , że bez problemu będę mógł pojechać do Bianki . Mam nadzieję , że nie chowa urazy . Nie miałem zamiaru tu zostawać . Dopiłem kawę . Wziąłem ostatni kęs kanapki do ust i żując je wstawiłem naczynia do zlewu . Ubrałem swoje czarne spodnie , białą koszulę zapinaną na czarne , błyszczące guziki oraz zawiązałem krawat , który również był czarny . Odziałem buty i wyszedłem z ciemną teczką na dwór . Wsiadłem do auta , uruchomiłem silnik i ruszyłem . Będąc przy budynku przywitałem się z kolegami i wszedłem do środka .
- Cześć Jai  - przywitałem się z przyjacielem po przez uścisk dłoni .
- W końcu jesteś ! - uśmiechnął się , a ja ten gest odwzajemniłem .
- Pani Wolf już czeka - poinformował mnie , a ja dziękując wszedłem do mojego mini biura , gdzie rozmawiałem z klientami .
- Witam panią . - przywitałem się .
- Dzień dobry panie Sykes . Tak się cieszę , że w końcu pan wrócił - odparła z uśmiechem na twarzy .
- Ja też się cieszę . W końcu w swoim żywiole . - zaśmiałem się siadając za biurkiem .
- Tak , dobrze . Zapoznałem się z pani sprawą i muszę przyznać szczerze , że długo nad nią rozmyślałem . Mamy bardzo mało dowodów na tą kobietę . W takim stanie mamy małe szanse na wygranie sprawy  - zacząłem wyciągając z teczki papiery . Spojrzałem jeszcze raz przelotnie na ich treść i ponownie zacząłem mówić - Udało się coś pani zauważyć przez te kilka dni od czasu naszego spotkania w ... piątek ? - złożyłem ręce i przykleiłem je do ust . Kobieta odpowiedziała mi o ostatnich wydarzeniach . Dała mi również płytę z ciekawym nagraniem .
- Dobrze . Dziękuję pani . Postaram się jeszcze dokładniej przyjrzeć nagraniu i jeśli czegoś się dowiem to od razu się z panią skontaktuję - powiedziałem po półtora godziny rozmowy z panią Wolf .
- To ja dziękuję . Do widzenia - powiedziała wychodząc .

 Korzystając z okazji , że ani ja , ani James nie mieliśmy klienta , to zagadałem :
- James ... - spojrzał na mnie - Co robiłeś wczoraj u nas w domu ? - widziałem jego zdziwienie na twarzy . Pewnie nie spodziewał się , że wiem o jego wizycie .
- Em , przyniosłem ci papiery . Myślałem , że już wróciłeś - podrapał się po głowie . Podszedłem w jego stronę . Widziałem , że się denerwuje . Kłamie tak samo banalnie jak Ariana .
- Hm.. Ciekawe , bo Ariana nie wspominała mi , że coś zostawiłeś . 
- Oj , wiesz jaka ona jest ! Nie chciałem jej zawracać głowy tłumacząc , że zostawiam ci kilka papierów z rozpraw . Ma za mały mózg , żeby pojąc coś takiego . - odparł . Uwierzyłem w jego wersję , bo zacząć gadać jaka ona jest głupia i nierozgarnięta . Znaczy , uwierzyłem mu po części . Resztę dnia spędziłem na rozmowie z klientami i wypełnianiu papierów . Napisałem również do Bianki , że się spóźnię , bo muszę pojechać jeszcze do domu . To co zobaczyłem gdy otworzyłem drzwi popsuło moje plany na dzisiejszy dzień .



Mam nadzieję , że rozdział się podoba .
Wiem , że ejst krótki  ,ale OBIECUJĘ , że następny będzie dużo dłuższy 
i ciekawszy niż ten . :)
Wy wierzycie w wersje Jai'a? ;)
jest prowadzony przeze mnie , tylko z innego konta .!
Zostawcie komentarz !! :))

piątek, 5 grudnia 2014

Rozdział 14

Nathan
Czym prędzej wsiadłem do samochodu . Odpaliłem go i ruszyłem w stronę swojego domu . James i Ariana ? Sami w domu ? Moim domu ? Jestem zaskoczony całą sytuacją . Oni się nienawidzą ! I to mało powiedziane . Nie cierpią się od kiedy ich ze sobą zapoznałem . Jeśli James pojawiał się u nas w domu kiedy Grande była w nim , to tylko i wyłącznie po to żeby mnie podwieźć do pracy  albo kiedy byliśmy umówieni na przykład na piwo . Czasami wpadał do mnie w ważnej sprawie . Jeśli nie musiał , to nie odwiedzał nas . Zawsze bałem się zostawić ich chociażby na chwilę samych . A tu proszę . Ja się martwię o ich zdrowie , że się pozabijają , ale jednak potrafią przeżyć wspólne spotkanie . Chyba , bo mam nadzieję , że James jeszcze żyję , a Grande nic się nie stało . 

Byłem już na miejscu . Wysiadłem z auta delikatnie zamykając drzwi . Próbowałem być spokojny i nie wybuchać czy nie robić jej scen , ale nie wiem czy się uda . Byłem bardzo wzburzony .

Kiedy przekroczyłem próg domu od razu ujrzałem biegnąca w moją stronę Arianę . Uwiesiła mi się na szyi i zaczęła mnie ściskać , całować . Ciągle mówiła jak bardzo za mną tęskniła i że cieszy się , że już jestem z powrotem .
- Ariana , co tu się dzieje ? - spytałem dokładniej rozglądając się po mieszkaniu . Panował tam chaos . Wszędzie brud , usmolone naczynia . Kurz , którego nie znosiłem i na który miałem alergię . Dookoła mnie leżały jej ciuchy , buty . Te przedmioty też nie należały do najczystszych . 
- Aaaa... To taki malutki nieporządek .  - zachichotała i pociągnęła mnie do salonu . Usadziła na kanapie , a sama wlazła na moje kolana i objęła rękoma moją szyję .
- Ariana .! - krzyknąłem zrzucając jej dłonie z siebie  i zdejmując z kolan . Popatrzyła na mnie wielce przerażona . Nie mogłem w to uwierzyć . Ją dziwi fakt , że jestem zły z powodu stanu mojego mieszkania ? Co ona najlepszego zrobiła ?!
- Ty to nazywasz " małym nieporządkiem " ?! - wstałem i złapałem się za głowę - Nie było mnie zaledwie kilka dni . Kilka dni ! - chodziłem dookoła salonu - Wróciłem , a ty panuje ogromny burdel ! Jak ty , taka malutka istotka mogłaś doprowadzić do takiego stanu moje mieszkanie ?! Rozumiem jeśli nie byłoby mnie miesiąc , ale kilka dni ?! - byłem przerażony . Moje ukochane mieszkanie przemieniło się w ... W coś okropnego !

Dziewczyna podeszła do mnie i po raz kolejny objęła rękoma . Spojrzałem na nią ze złością i odepchnąłem . Ruszyłem w stronę schodów , żeby zobaczyć stan piętra , gdzie była nasza sypialnia , moje domowe biuro i kilka innych pomieszczeń .
- Kochanie nie gniewaj się . Byłam smutna i pomimo tego , że chciałam posprzątać , to nie mogłam . Cały czas myślałam o tobie . Gdzie jesteś , co się z tobą dzieje . Wybacz kochanie ! - chodziła za mną i tłumaczyła się jak głupia .
- Dobra ! Zamilcz ! - powiedziałem zdenerwowany . Usiadłem na łóżku , a moja kochana obok mnie . Wziąłem jej rączkę w swoje i zacząłem przedtem biorąc głęboki wdech , a później spokojny wydech :
- Nie przyjechałem tu z powodu kontroli czy po to żeby kłócić się z tobą o porządki . Niemniej jednak uważam , że to twój obowiązek , aby dom był czysty , schludny i zadbany . Jeśli nie możesz zrobić tego sama , to doskonale wiesz gdzie zadzwonić .
- Ale mama nie miałaby czasu , żeby przyjechać . W dodatku ten jej kręgosłup . - przerwała mi dając przy okazji kolejny popis swojej inteligencji .
- Chodziło mi o sprzątaczki . - spojrzałem na nią z lekkim rozbawieniem .
- Aa... - szepnęła i spojrzała w dół .
- Był tu dzisiaj James . - stwierdziłem - Tak ? - spojrzała na mnie dziwnym wzrokiem . Nie miałem pojęcia co miał oznaczać .
- Em... - jęknęła - Aaa tak ,tak . Był . - uśmiechnęła się sztucznie poprawiając włosy .
- Po co ? Doskonale wie , że nie ma mnie w domu . - powiedziałem . Byłem ciekaw czy powie prawdę czy zmyśli jakąś bajeczkę .
- No tak mnie odwiedził ... - to było najgorsze kłamstwo w całym jej życiu . Kiedyś była kreatywniejsza w swoich " intrygach " i była sporo sprytniejsza .
- Ariana ! Wy się nienawidzicie ! - krzyknąłem całkowicie rozbawiony . Kichnąłem . Cholerny kurz . Jak skończę z nią gadać to chyba wezmę się za sprzątanie tego burdelu mojej narzeczonej . Ona już dość zrobiła .
- Nathan , ty zostajesz ze mną, prawda ? Już nigdzie cię nie puszczę ! A Jai nie wiem po co przyszedł . Wszedł , zapytał się czy wróciłeś . Zadzwoniłam do ciebie . Potem wyszedł .- powiedziała błagalnym głosem . Westchnąłem .

Ariana jest czasem bardzo męcząca , ale to moja narzeczona . Jeszcze . Muszę się o nią troszczyć , bo gdyby coś nie wyszło z Bianką , to mam Arianę . To z nią planowałem żyć i nie mogę jej odrzucić dla niedawno poznanej , młodszej DZIEWCZYNY . Ariana to kobieta , dojrzała , piękna kobieta . Owszem , jest głupawa , ale ... Kocham ją . Tak . Kocham . Biankę też ... Znaczy ... Eh..
- Dobrze zostanę . - przytuliłem ją i ucałowałem czółko . Moja mała Ariana .
- Kocham cię pysiu . - szepnęła .
- Ciebie też kochanie . Ciebie też . - odszepnąłem gładząc jej plecki .

Potem zabrałem się za ten cały bajzel . Nie tego się spodziewałem . Myślałem , że przyjadę , pogadam z nią i pojadę z powrotem do Bianki . Właśnie ! Muszę do niej napisać , że jednak nie wrócę . Oby mnie zrozumiała . Nie chcę  kolejnych damskich krzyków i humorków .
- Natahn ? - miałem już dzwonić , kiedy to Bianka zadzwoniła do mnie .
- Cześć Bianka ... - odparłem drapiąc się p ogłowie .
- Gdzie ty jesteś ? Jest grubo po północy , a ciebie nie ma ! - była zdenerwowana . Mam nadzieję , że tym , że nie wracam , a nie że się wykręcam .
- I nie wrócę ... Dzisiaj . - dodałem smutno . Chciałem wrócić , ale nie mogę . Mam swój dom na głowie . Nie mogę być z Bianka i Martynką całe dnie . Musze zająć się swoimi sprawami . Moja kancelaria . Jutro idę do pracy . Czas wrócić z " urlopu " .
- Jak jechałeś to mówiłeś co innego . - odparła jeszcze bardziej zezłoszczona .
- No tak, ale mam pracę . Wybacz . Ucałuj Martynkę . Zadzwonię jutro . Może nawet przyjadę tam do was . - mówiłem - Potrzebujecie czegoś ? - spytałem . Skoro już mam się do nich wybierać to kupię co tam chcą .
-Tak , potrzebujemy . - odpowiedziała smutna . Ja też byłem smutny , ale musi mnie zrozumieć . Mi też nie jest łatwo !
- Potrzebujemy ciebie Nathan ... - dlaczego to tak boli ?
- Ja was też . - Bianka jest dla mnie bardzo ważna , ale ona ma rodziców , którzy zajmą się nią . Dadzą jej pieniądze , a ja ? A ja mam cały dom na utrzymaniu , W dodatku muszę posprzątać za tego bałaganiarza .
- Przyjadę jutro . Obiecuję . - powiedziałem .
- Trzymam cię za słowo . Dobranoc . - dodała .
- Dobranoc Bianeczko . - rozłączyłem się i zabrałem się do roboty . Chciałem już kończyć te porządki . Grande sobie smacznie leży , a ja zapierdalam jak jakaś pokojówka !

Około drugiej w nocy poszedłem się umyć . Potem w końcu mogłem ułożyć się w mięciutkim , pachnącym łóżku . Grande spała i miałem nadzieję , że się nie obudzi i nie ze chce się jej uprawiać miłości . Nie mógłbym odmówić . Musiałbym to z nią zrobić , a nie mam sił na nocne igraszki . W dodatku po takim wysiłku jakim było sprzątanie .

Zamknąłem oczy i zasnąłem z nadzieją , że dzień dzisiejszy potoczy się dobrze . Oby tak było , bo mam już dość tych problemów . Ahh te kobiety .
____________________________
Jest rozdział :)
Podoba się ?
Co powiecie o nowym wyglądzie bloga ? ;)
Do następnego 
Liczę na komentarze :)

sobota, 22 listopada 2014

Rozdział 13

Przeczytajcie notkę ! Niespodzianka .!! :))
Nathan
Jesteśmy w Wesołym Miasteczku już godzinę . Martynce bardzo się tu podoba i chętnie uczestniczy we wszystkich konkursach i gra we wszystkie gry . Mamy jeszcze sporo czasu i mnóstwo gier i zabaw przed nami . Mamy na swoim koncie już kilka pluszowych miśków i innych nagród , które grzecznie spoczywają w samochodzie .
- Pójdziemy na lody ?? - podbiegła do mnie Martynka .
- No jasne . Sam chciałem ci to zaproponować . Chwyciłem dziewczyny ze ręce i spacerkiem poszliśmy w stronę lodziarni . Oczywiście jak przy każdej atrakcji czy sklepie muszę " sprzeczać się " z Bianką o to , że one nie maja pieniędzy przy sobie i nie powinienem na nie wydawać . Jest w błędzie . Chcę dla nich jak najlepiej i będę to robił nawet jeśli się na mnie obrazi .
Po zjedzeniu deserów poszliśmy jeszcze na kilka atrakcji . Później wszystko się skończyło i wraz z wesoła Martynką udaliśmy się do ich domu .
- Podobało się Martynko ? - spytałem się małej , która jako pierwsza weszła do domu .
- Tjak ! - podbiegła do mnie i objęła swoimi malutkimi rączkami moją szyję - Jesteś najlepszy Najtan . - uśmiechnąłem się na jej słowa .
- A tobie jak minął dzień ? - spytałem patrząc na Biankę .
- Było dobrze . Mogłam się w końcu napatrzeć na uśmiech małej ... Tak dawno go nie widziałam . - powiedziała lekko spuszczając głowę . Podszedłem do niej i mocno przytuliłem .
- Nie martw się . Ja się już postaram , żeby nigdy ci jej uśmiechu nie za brakło . - pocałowałem ją w czółko i chwytając za rękę poszedłem do salonu .
- Może zrobimy coś do jedzenia ? - zaproponowałem .
- A co byś chciał przygotować ? - odparła Biała .
- Coś słodkiego . Najlepiej babeczki .. - uśmiechnąłem się .
- No to do roboty ! - krzyknęła i już po chwili oboje byliśmy ubrani w fartuchy i zaczęły się popisy w gotowaniu . Ja przygotowałem składniki , a Biała ustawiła na stole narzędzia i miski niezbędne do przygotowania słodkości . Później zrobiliśmy masy na babeczki . Jedna była waniliowa , druga czekoladowa i ostatnia o smaku białej czekolady . Powiem , że już nie mogę się ich doczekać . Masy nałożyliśmy do foremek . Najpierw na spód foremek poszła masa czekoladowa , później wanilia i biała czekolada . Wierzch wszystkich babeczek posypaliśmy pokrojonymi rodzynkami , orzechami , pistacjami i wiórkami kokosowymi . Później włożyliśmy blachę z pysznościami do pieca i zaczęliśmy czekać .
- No  ! W końcu ! - powiedziałem radosny kiedy piekarnik zaczął wydawać dźwięk , który oznaczał , że nasze czekanie dobiegło końca .
- Zawołam Martynkę , a ty je wyjmij . - uśmiechnąłem się do Bianki i poszedłem po małą .
- Pachnie świetnie .. - potarłem dłonie i zacząłem jeść babeczki . dziewczyny również zajadały się pysznościami . Po posiłku dziewczyny poszły przygotować się do oglądania filmu . Ja również miałem taki zamiar , lecz przeszkodził mi telefon .
- Ariana ? - spytałem . Ochłonąłem i byłem gotów na rozmowę z nią .
- Nathan wrócisz ? - usłyszałem jej głos . Czy tęskniłem ? Za nią ? - Nie ! Za swoim łóżkiem i domem ? - TAK !!
- Kiedyś tak .. - powiedziałem i się rozłączyłem . Krótka rozmowa . Bo to była rozmowa ? Nie ważne  . Dzwoniła do mnie jeszcze kilka razu .
- No czego chcesz ?! - krzyknąłem . Dobra , teraz już na serio z nią pogadam .
- Przecież doskonale wiesz ! - ona również krzyknęła .
- Posłuchaj , na razie nie zamierzam wracać . Nie powiem ci gdzie jestem . Cześć . - już miałem się rozłączać , gdy po drugiej stronie słuchawki usłyszałem dziwnie znajomy mi głos . Niestety nie mogłem go rozpoznać .
- I co Ari ? - to właśnie usłyszałem . Był to męski głos . Chciałem tam pojechać i dowiedzieć się , kto jest w moim domu , ale nie mogłem . Jednym powodem była Bianka i Martynka , których nie mogłem zostawić . A drugi , to taki , że Ariana pomyślała by , że jestem zazdrosny . Nie jestem , przysięgam . Po prostu chciałbym wiedzieć kogo sprowadziła do mojego domu .
- To co , oglądamy ? - dziewczyny zeszły po schodach i już zaraz leżały obok mnie . Oglądaliśmy " Avatar'a " . Lubię ten film . Szczególnie kiedy nie muszę go oglądać z Jay'em . Zaraz !
- To on ! - krzyknąłem .
- Co ? - dopiero po chwili zrozumiałem , że krzyknąłem bardzo głośno i przestraszyłem dziewczyny .
- Nie nic , nie ważne . Musze jechać Bianka . - wstałem i zacząłem się ubierać .
- Co ? Dlaczego ? - wstała ze smutną mina i podbiegła do mnie .
- Muszę . Wyjaśnie ci później , dobrze ? - spytałem . Widziałem smutne oczy Bianeczki , ale musiałem , po prostu musiałem dowiedzieć się , co Jay rob iw moim domu . Przecież nie lubi Ariany !
_________
Witam .! :)
Na początku chcę wyjaśnić , dlaczego mnie tak dłuugo nie było :)
A więc , najpierw była szkoła i brak pomysły na jakiś dłuższy rozdział .
Potem nie mogłam wejść na nic prócz fb i innych niepotrzebnych mi wtedy stron .
Przepraszam :)
Mam jednak nadzieję , że taki właśnie rozdział bardzo się wam spodobał . Jest trochę akcji :) , wic chyba nie ejst nudny ;*
Mam dla was niespodziankę .! :)
A tą niespodzianką jest blog , który zamierzam założyć :)
Będzie on taki jak now-is-my-moment :) , ale dużo lepiej pisany .
Nie zamierzam się w nim tak śpieszyć jak tam tylko wszystko pomału robić :)
Tylko , czy ktoś by go czytał ? :)

niedziela, 2 listopada 2014

Rozdział 12

Nathan
Na nasze nieszczęście na dworze zrobiło się dużo chłodniej , więc na naszych plecach nie mogło zabraknąć ciepłych kurtek , a na szyi szalika . Ah , ta pogoda . Czasem przez nią mam ochotę opuścić Wielka Brytanię . Nawet gdy jest lato , to pada deszcz i wieje wiatr , a w zimę nawet porządnie śnieg nie posypie .
- Gotowe ? - wyszedłem z auta i przyjrzałem się dziewczynom. Miały na sobie sweterki i leginsy .

    
Strój Bianki i małej
- Pięknie wyglądacie . - powiedziałem i otworzyłem im drzwi do auta .
- Gdzie jedziemy ? - spytała Biała .
- Niespodzianka . Sądzę , że się wam spodoba . - puściłem do niej oczko . Mój plan był taki aby zabrać je najpierw do kina . Później poszlibyśmy na jakiś obiad i o 15 zaczyna się to na co czeka Mała - wesołe miasteczko .
jechaliśmy 30 minut , ponieważ korki były dość duże , a chciałem je zabrać do najlepszego kina .
- Dobra . Wysiadamy . - powiedziałem .
- Idziemy do kina ?! - krzyknęła Martynka* .
- Tak , ale spokojnie to dopiero początek niespodzianki . - chwyciłem Białą za rękę , a młodszą wziąłem za rękę i poszliśmy w stronę wejścia . Z zakupem biletów nie było problemu . Martynka wybrała film i mówiąc szczerze wybrała bardzo dobrze . Poszliśmy na " Oz wielki i potężny " . Był bardzo ciekawy i wciągający . W dodatku mogłem do woli obejmować Biankę , co bardzo mi się spodobało . Nawet po wyjściu z kina obejmowaliśmy się .
- To gdzie teraz ? - spytała się mnie brunetka .
- Jedziemy na obiad . - odparłem .
- To dobze bo jestem golodna bałdzo - powiedziała Martynka , a my zachichotaliśmy . Oczywiście nie zabrałem ich do jakiejś knajpy , ale też nie do restauracji gdzie trzeba przyjść w garniturze . Wszyscy najedliśmy się daniami i po pewnym czasie opuściliśmy lokal . Kolejny raz wsiedliśmy do samochodu .
- Bianka .. - zacząłem - Musimy podjechać do mnie do domu . Dosłownie na 5 minut , a nawet krócej . Dobrze ?
- Że co ?! Po cholerę ! - krzyknęła jak oparzona . Na szczęście Martynka słuchała muzyki przez słuchawki i nie słyszała tzn. brzydkiego słowa .
- Muszę wziaść  więcej pieniędzy . Ariany nie powinno byc w domu . Nie martw się . - powiedziałem parkując przed swoim domem .
- Poczekajcie tu na mnie . I nie denerwuj się słońce . - cmoknąłem ją w nosek i wyszedłem z auta . Im  szybciej tam wejdę tym szybciej wyjdę . Proszę , niech Ariany nie będzie w domu ! Popsułaby mi cały dzień . I nie tylko mi , bo Biała napewno byłaby zdenerwowana , a mała nie odwiedziłaby wesołego miasteczka . Jej obecność tu teraz źle wpłynie na nastrój mój i innych .
Pomału otworzyłem drzwi i po cichu .. Zaraz ! Stop ! Przecież to MÓJ dom ! Dlaczego mam się skradać we własnym domu ?! Co to , to nie ! Jeszcze tego brakowało , żebym zachowywał się jak złodziej we własnym domu .
Przestałem pajacować i normalnie , spokojnym krokiem poszedłem do sypialni i zabrałem z szafki pieniądze . Jedziemy przecież do wesołego miasteczka . Byłbym nienormalny jeśli pojechałbym jedynie z tym co znajduje się w  moim portfelu . Martynka na sto procent będzie chciała spróbować przejechać się na każdej kolejce i zjeść watę cukrową czy popcorn z każdego stoiska . Wiem , bo miałem tak samo kiedy chodziłem z dziadkiem do wesołego miasteczka . Zagrałem w każda grę , przejechałem się każdą kolejka i zjadłem każdy rodzaj waty cukrowej oraz popcorn . Raz bardziej słony , a raz mniej . Jako dziecko uwielbiałem takie miejsca . Mogłem się wyszaleć do woli . Była to taka odskocznia od szkoły , ocen , które nie zawsze były zadowalające czy nawet od rodziców . Tak , to wspaniałe miejsce i kiedy będę miał swoje dzieci , to nie ma możliwości by nie poczuły tego co ja.
- Nathan ! - usłyszałem ten głos . Po chwili poczułem ręce na swojej szyi .
- Kochanie wróciłeś ! Tak się cieszę ! - kurwa ! Jeszcze jej tu brakowało .
- Owszem , wróciłem , ale jedynie po pieniądze i ubrania . Wychodzę ! - wziąłem to po co przyszedłem i ominąłem Grande po czym wyszedłem z domu .
- Jestem . - uśmiechnąłem się do dziewczyn i po chwili byliśmy z powrotem w drodze .
_____________________________
Przepraszam , że na razie są same nudy i nic się nie dzieje . Musicie mi jednak wybaczyć , ponieważ chcę poprowadzić to opowiadanie dużo spokojniej niz wcześniej . Nie chcę żeby już w 15 rozdziale Nathan i Biała poszli do łózka itp . Chce rozegrać to powoli - że tak powiem . Na razie rozdziały będą takie sobie . Przynajmniej w mojej głowie tak jest teraz , ale do następnej niedzieli jest 7 dni ^^.
Przepraszam również , że jest taki krótki i że tak późno . Tak naprawdę to maiło go dzisiaj nie być , ponieważ sami wiecie . W sobotę święto w niedziele miałam urodziny brata i każdy łaził mi w pokoju itp wiec nie miałam jak i kiedy go napisać . Zobaczyłam 3 komy pod ostatnim i po prostu wiedziałam , że muszę dodac . Coś , ale jednak muszę dodać .
Także do zobaczenia :)




sobota, 25 października 2014

Rozdział 11

Nathan
Obudziłem się wypoczęty jak nigdy dotąd . Bianka jeszcze uroczo chrapała . Nie chciałem jej przeszkadzać . Niech sobie pośpi . Teraz mam czas aby pomyśleć co właśnie dzieje się w moim życiu . Można powiedzieć , że uciekłem i ukrywam się przed przyszłą żoną . Jeszcze kilka dni temu byłem pewien swoich uczuć do Grande , a teraz sam już nie wiem ,czy kiedykolwiek coś do niej czułem . Może było to jedynie zauroczenie ? Tak naprawdę to nic mnie przy niej  nie trzyma . Nie mamy dzieci , więc możemy się w każdej chwili rozstać . Tak by się przynajmniej mogło wydawać . jest jedna rzecz ,a raczej osoba , która mogłaby mi to utrudnić . Tak , jej ojciec . Ariana to jego oczko w głowie . Zrobi wszystko , żeby jego córeczka miała co zechce . Pamiętam doskonale nasze pierwsze spotkanie . Było to w parku . Wtedy potraktowałem ją jak zwykłą znajomą i myślałem , że nigdy jej już nie zobaczę . Pomyliłem się . Kilka dni później przyszedł do mnie właśnie jej ojciec i pomógł mi z kancelarią . Potem Ariana i ja zaczęliśmy się  umawiać na spotkania i tak wyszło , że zostaliśmy narzeczeństwem . Krótka historia , wiem . Może gdybym wtedy nie siedział tam w parku , to byłoby zupełnie inaczej . Żałuję jednak , że zostałem prawnikiem . Wolałbym zostać światowej sławy kierowcą i jeździć w wyścigach , a nie siedzieć za biurkiem i gadać te bzdety .
Moje przemyślenia przerwał ruch na moim brzuchu . Była to rączka Bianki jeżdżąca po moim ciele . Chyba zaczęła się budzić . Od razu przysunąłem się do niej i założyłem kosmyki włosów za jej małe uszko .
- Dzień dobry księżniczko . - uśmiechnąłem się na widok brunetki , która przeciągała się powolnie jak kot , który po całym dniu opalania się w letnim słoneczku , zbudził się .
- Dzień dobry Nathan ... - mruknęła i jeszcze raz przeciągnęła się .
- Wyspana ? - zapytałem się dziewczyny , która miała jeszcze zamknięta oczy . Coś czuję , że łatwo nie wyciągnę jej z łóżka .
- Mhm ... - ziewnęła i przytuliła się do mnie .
- Wstajemy Bianka . Mamy przed sobą piękny dzień i nie należy marnować go na spaniu . Dajesz , wstawaj . - zerwałem z nas kołdrę i odkleiłem od siebie brunetkę .
- Ale jeszcze minutkę mamusiu ... - chyba ona jeszcze ciągle śpi .
- Dobra , to ja idę zrobić coś na śniadanie , a jak wrócę , to masz być gotowa, albo przynajmniej nie spać i nie leżeć w łóżku . Jasne ? - spojrzałem na okrywająca się ponownie kołdra dziewczynę .
- Tak , tak mamo .- odparła , a ja gdy ubrałem wczorajsze ubrania poszedłem przygotować coś do jedzenia . Okazało się , że w lodówce są totalne pustki , więc postanowiłem wybrać się na zakupy do blisko położonego sklepu . To dobra okazja aby pobudzić swój organizm po całej nocy spania . Kiedy otworzyłem drzwi , od razu uderzyła mnie świeżość poranka . Niesamowite uczucie . W pokojach panuje zupełnie inna temperatura i atmosfera . Przyjemnie jest się przejść o tak wczesnej porze . Naprawdę , coś wartego polecenia .
Zakupy poszły mi dość sprawnie . Zdziwiło mnie to , ponieważ kupiłem dość dużo produktów . Pomyślałem również o malutkiej siostrzyczce Białej , która też na pewno zjadła by porządne śniadanie dające jej energie na dłuższy czas . Przynajmniej do obiadu , który według moich planów zjedlibyśmy poza domem . Tak , zamierzam zbliżyć się do Białej i jej rodziny zaczynając od najmniej groźnej siostry , która chyba już mnie polubiła .
Zaniesienie zakupów na szczęście nie sprawiło mi dużo kłopotów , bo wszystko pomieściłem w 4 sporych siatkach . W domu położyłem zakupy na stole i sięgnąłem po szklankę , w której po chwil i znalazła się woda , która zakupiłem . Po opróżnieniu naczynia i włożeniem go to zmywarki zająłem się rozpakowywaniem zakupów . Lubiłem patrzeć jak szafki i lodówka zapełnia się , bo to oznacza , że nikt nie będzie chodził z pustym żołądkiem , a nastrój wtedy jest o wiele lepszy .
Po tym jak wszystkie produkty znalazły się na swoich miejscach , a postanowiłem przygotować śniadanko .
- Hej Natjan ... - usłyszałem po chwili za sobą , gdy przygotowywałem sobie sprzęt i produkty ,z których miało powstać śniadanko .
- Dzień dobry mała . - uśmiechnąłem się do malutkiej brunetki i podszedłem do niej .
- Jak się spało ? - kucnąłem przy niej .
- Dobzie , a cobie ? - była urocza ,ale to chyba już mówiłem .
- A też bardzo dobrze . Głodna ? - wziąłem ją na rączki i posadziłem na krześle .
- Tajk ... - uśmiechnęła się promiennie .
- Chcesz mi pomóc ? - zapytałem się jej . Dziewczynka zgodziła się ochoczo , a na mojej twarzy po raz kolejny pojawił się uśmiech .
- A na co byś chciała zjeść ? - spojrzałem na dziewczynkę .
- Nanlesniki ... - zachichotała .
- A z czym lubisz jeść naleśniki ? Z serkiem , z dżemem ... ? - pytałem .
Bardzo przyjemnie rozmawiało m i się z siostrzyczką Białej . Dowiedziałem się wielu rzeczy . Między innymi o tym , że dziewczynka wraz z siostrą lubią naleśniki z owocami i bitą śmietaną , ale rzadko jej jedzą , bo rodziców nigdy nie ma w domu , a Biała nie zamierza gotować  więc zabiera malutką do jakiś knajp .
Oprócz  tych rzeczy wiem już , że Bianka często kłoci się z ojcem . To mnie bardzo zaniepokoiło .
- Co tu tak pachnie ?! - po schodach schodziła Biła .
- Nanlesniki ! - krzyknęła malutka i zaczęła pałaszować zrobione przeze mnie śniadanie .


Po zjedzeniu posiłku dziewczyny poszły na górę się wystroić . Obiecałem malutkiej , że pojedziemy do cyrku . Zamierzam dotrzymać obietnicy .
____________________________________________
Ktoś tu jeszcze jest ?

niedziela, 14 września 2014

Rozdział 10

Nathan
Bianka była cudowna ! Nigdy nie byłem taki szczęśliwy . Nigdy ! Właśnie jechaliśmy do jej domu . Trochę się bałem i stresowałem , bo nastolatka na pewno nie mieszka sama . Jak zareagują jej rodzice na widok swojej córki wraz ze starszym od niej mężczyzną ? Ja bym takiego wziął za łachmany i wyrzucił z domu . Córce nagadałbym i zamknął w pokoju do odwołania . Jak ta księżniczka w wieży , która była strzeżona przez smoka . Chyba dobre porównanie ?
Tak czy siak , boję się . Nie wiem jakich ma rodziców , a zwłaszcza ojca , bo matka mogłaby w OSTATECZNOŚCI przymrużyć oko i porządnie nas pilnować . A ojciec ? Ehh.. Nie chcę nawet o tym myśleć .
- Jesteśmy . Chodź ! - powiedziała wychodząc i trzaskając drzwiami dziewczyna . Wziąłem głęboki oddech i poszedłem za dziewczyną . Raz , dwa , trzy weszliśmy do środka . Wszędzie było cicho i ciemno .
- Rozgość się .... - powiedziała kładąc zakupy na kanapie .
- A twoi rodzice ? - spytałem oglądając salon .
- Nie zaprzątaj sobie nimi głowy . Są u dziadków i wrócą dopiero za tydzień .- chciała jeszcze coś dodać , ale przerwały jej odgłosy dobiegające z góry . Po chwili oboje znaliśmy ich źródło . Schodami na dół schodziła malutka brązowowłosa dziewczynka .
- Bianka ? - powiedziała przecierając zaspane oczka . Wyglądała uroczo stojąc na środku salonu i tuląc do siebie pluszowego miśka .
- Czemu wstałaś ? - podeszła do niej Biała i wzięła na ręce . Po chwili dostrzegłem pomiędzy nimi podobieństwo i byłem w 99.9 procenta przekonany , że są one spokrewnione . 
- Usłyszałam , że ktoś w chodzi do domu , no i zeszłam . - malutka miała bardzo zachrypnięty i zaspany głosik , co dodawało jej uroku . Po chwili jej wzrok spoczął na mnie .
- Kto to ? - spytała po kilku minutach wpatrywania się we mnie .
- To Nathan , mój przyjaciel . Ale pogadasz sobie z nim jutro . teraz idziemy położyć cię spać . - odpowiedziała i tym razem zwróciła się do mnie - Poczekasz tu na mnie ?
- Oczywiście ... - uśmiechnąłem się do dziewczyny .
- Dobranoc Natjan ... - usłyszałem cichutki głosik małej i uśmiechnąłem się oraz odpowiedziałem brunetce , która za chwilę zniknęła wraz ze swoją opiekunką . 
Usiadłem na kanapie . Nie posiedziałem jednak za długo w ciszy i spokoju , bo telefon zaczął mi wibrować , co oznaczało , że ktoś się do mnie dobijał . Wyjąłem go z kieszeni i spojrzałem na ekran . 
- Ariana nie mamy o czym rozmawiać ... - powiedziałem sam do siebie i odrzuciłem połączenie . Miałem nadzieję , że do końca tego dnia da mi spokój , ale jak zwykle się pomyliłem . Dzwoniła kilka razy , aż w końcu zmusiłem się do odebrania i wysłuchania tego co ma mi do powiedzenia .
- Kochanie ? - usłyszałem jej głos i od razu chciałem się rozłączyć , bo wiedziałem , że odebranie połączenia było moim kolejnym błędem .
- Czego chcesz ? - zacząłem oschle - Masz do mnie nie dzwonić . - dodałem .
- Kochanie wróć do domu . - błagała z płaczliwym głosem . gdybym jej nie znał , to może bym i się nabrał na jej gierki , ale zbyt długo z nią jestem by uledz jej dosć dobrej grze aktorskiej .
- Nie Ariana . Chcę pobyć z daleka od ciebie . Zrozum to . Nie wrócę dzisiaj . - odparłem .
- No dobrze , ale powiedz gdzie jesteś . - niech ona da mi święty spokój !
- Po co ? - zacząłem podnosić ton głosu - Żebyś tu przyjechała i narobiła awantury ?! O nie , nie ! Znam cię i nie nabiorę się na nic ! Żegnam i nie dzwoń , ani nie przychodź do kancelarii , bo nie zastaniesz mnie tam . Mam wolny tydzień .- dodałem i rozłączyłem się . Napisałem sms'a do Jay'a , że do tygodnia nie przyjdę do pracy i wyłączyłem telefon .
- Przepraszam , że tak długo mnie nie było , ale mała zaczęła mnie wypytywać o ciebie , a na koniec chciała bajkę , wiec sam mam nadzieję , że rozumiesz . - usiadła mi na koalnach brunetka .
- Nic nie szkodzi . To co , idziemy spać ? - spytałem ziewając .
łózko dwuosobowe
- Teraz ciebie muszę utulić do snu . - zaśmiała się - Wstawaj ! - pociągnęła mnie za rękę i już po chwili byliśmy w jej pokoju .
Był bardzo przytulny i pasujący do Białej . Mniej więcej tak wyobrażałem sobie jej sypialnię .
- Masz tu gdzieś łazienkę ? - spytałem rozglądajac sie po pomieszczeniu .
- Tak , za tobą . - powiedziała .
- A . Dobra , to pozwolisz , że skorzystam . - chciałem już wejść do łazienki , ale zatrzymał mnie głos dziewczyny oraz jej ręce oplatające moją szyję .
- Co ty na to , abyśmy razem z niej skorzystali ? - powiedziała przygryzając wargę . zastanowiłem się przez kilka sekund i pomyślałem " Na niczym nie stracę " i otwierając drzwi porwałem ze sobą brunetkę .
W łazience 
Byliśmy już nadzy , a woda ze słuchawki spływała po naszych ciałach . Cieszyłem sie jak małe dziecko widząc moją partnerkę w pełnej okazałości .
- Śliczna jesteś ... - szepnąłem przygryzając wargę dziewczyny i przyciągając ją do siebie .
- Mówisz ? - zaśmiała się i zaczęła myć moją głowę , co sprawiało jej dużą zabawę , a mi przyjemność . Potem ja zająłem się mydląc jej piękne ciało płynem , a ona zajęła się swoją głową . 
Po dokładnym obmyciu się oraz porządnym płukaniem włosów , wyszliśmy spod prysznica . Poza nim pomogłem się jej wytrzeć używając miękkiego jak puch ręczniczka . Następnie ja wysuszyłem swoje ciało i ubrałem czyste bokserki , które przyniosła mi Bianka . dziewczyna odziała swoją piżamkę i położyła się do łózka . Ja leżałem tuż obok niej . Wtuliła się we mnie , a po kilku minutach słodko spała . Ja popatrzyłem się na nią jeszcze troszkę . W tej chwili byłem . za przeproszeniem , cholernie szczęśliwy .
_________________________________________
1. Rozdział raz w tygodniu .
2. To wielkie gówno .
3. dziękuję za aż DWA komy pod rozdziałem ....

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 9

Nathan
Aktualnie jesteśmy w największym centrum handlowym . jednocześnie najbliższym jakie było . Chodzenie po sklepach z Arianą bardzo różni się od tego . Po pierwsze , Ariana wydaje moje ciężko zarobione pieniądze , na byle jakie , za przeproszeniem , gówna . Kupuje czasem kilkanaście bluzek , spódniczek i innych rzeczy które już ma - to drugi podpunkt . Po trzecie - każe mi wszystko nosić za sobą . Tysiące toreb spoczywa na moich ramionach . W dodatku narzeka , że jestem za mało wysportowany i umięśniony , bo nie nadążam za nią biegać  i nie jestem w stanie utrzymać tych wszystkich rzeczy przez kolejne godziny chodzenia po sklepach . Po czwarte - takie męczarnie przechodzę 3-4 razy w tygodniu . Mój portfel opuszcza kilkaset dolarów .
Z Bianeczką jest inaczej . Wybiera niedrogie sklepy . Nie rzuca się w wir zakupów jak inne panie . Tylko pomalutku ogląda każdą rzecz . Jeśli jej się spodoba , to najpierw ogląda cenę , nie wiem czemu , patrzy na mnie i jeśli jest za duża , nie przymierza tylko odchodzi . Czekałem aż w końcu coś sobie wybierze , ale to zajęło by jej wieki  .
- Bianka ! Bierz co chcesz ... Ja ci to kupię z wielką przyjemnością ... - powiedziałem podnosząc jej podbródek . Chciałem zobaczyć jej te oczka .
- Nie chcę żebyś wydawał na mnie pieniądze . - szepnęła cichutko spuszczając wzrok .
- Daj buziaka ... - zbliżyłem się , a ona wykonała moją prośbę - Słodki jak zawsze . Teraz chodź . Kupimy ci kilka drobiazgów i ani słówka . - chwyciłem ją za rękę i zaprowadziłem do przymierzalni .
W oko od samego początku wpadła mi ta sukienka . Nie wiem jedynie , czy to odpowiedni ubiór dla tak młodej kobiety . No cóż . zawsze mogę jej pokazać tą sukienkę . Jeśli jej się nie spodoba czy źle będzie na niej leżeć , to odniosę . Przecież nic się nie stanie . Oprócz tego znalazłem kilka innych sukienek ,bluzek i spodni oraz piękne buty . Będą świetnie pasować do tej sukienki .
Wszystkie rzeczy zaniosłem dziewczynie .
- Nathan ! - krzyknęła gdy tworzyłem drzwiczki . Dziewczyna była w samej bieliźnie . Była ona czarna , gdzie nie gdzie miała koronkę .
- Tak ? - położyłem wszystkie ubrania oraz buty na sporej pufie w kabinie .
- Wyjdź .. Jestem w bieliźnie jakbyś raczył zauważyć ! - wypchnęła mnie , lecz jeszcze zanim zamknęła się , dodałem "
- Raczyłem Bianeczko , raczyłem zauważyć . Absolutnie mi to nie przeszkadza ! - zaśmiałem się .
Dziewczyna urządziła mi pokaz mody i musze przyznać , że ruszała się świetnie . Poza tym , każde przyniesione ubranie znakomicie przylegało do jej ciałka . Buty nie były za ciasne ani za duże .
- To co odstawiamy na pułki ? - powiedziała ubrana już w swoje ciuszki dziewczyna .
- Nic ... - zabierałem rzeczy , które przymierzała - Wszystko kupujemy ... - uśmiechnąłem się dając jej całusa w nos .
- Ale to za dużo ! Wiesz ile będziesz musiał wydać ! Nathan stój ... - pociągnęła mnie za rękę .
- Daj buziaka ... - westchnęła , ale wykonała moją prośbę po raz drugi - No , oto moja zapłata za te ciuchy ... - szedłem prosto do kasy . Biała już się nie odezwała . Kiedy pani pakowała , teraz już jej rzeczy ,a ja wyciągałem portfel , ona smutno patrzyła na to co się działo .
- Skarbie , co jest ? - zapytałem zbliżając się do niej .
- Nie potrzebne mi aż tyle rzeczy ... - objęła moją szyję rękoma .
- Zasługujesz na to ... A ja ci to kupię , nawet jeśli miałabyś się do mnie za to nie odzywać . od teraz będę cię rozpieszczał , bo jesteś moją księżniczką ... - pocałowałem ją w policzek .
- Urocza dziewczyna ... Jak ma na imię ? - zachwyciła się sprzedawczyni .
- Bianka ... - powiedziałem patrząc w stronę dziewczyny , która siedziała na krzesełku i oglądała magazyn .
- Duża dziewczyna ... Do której klasy chodzi ? - bardzo ciekawska że tak powiem .
- Em.. Nie wiem ... -odparłem podając jej gotówkę .
- Ojciec powinien to wiedzieć ... - że co kurwa ?!
- Eee...Ale ja ... - spojrzała na mnie dziwnie . Jestem aż tak stary ?!
Nie chciałem już z nią rozmawiać więc wziąłem torby i wraz z dziewczyną wyszedłem ze sklepu . Zaprosiłem ją do kawiarni w centrum . Kiedy siedzieliśmy przy stoliczku zapytałem :
- Bianka ... - spojrzała na mnie - Mam pytanie ...
- Wal śmiało ...- uśmiechnęła się .
- Em.. Wiesz .. Ja się zastanawiałem czy ...  czy ...
- No wyduś to z siebie ! - jak widać bawiła ją ta sytuacja .
- Wyglądam , aż tak staro ?! - dziewczyna zrobiła wielkie oczy . Po chwili jednak uśmiechnęła się . Wstała ze swojego miejsca i usiadła mi na kolanach .
- Nie wyglądasz staro ... - zaczęła , a jej rączka gładziła mój policzek - Wyglądasz dojrzale i bardzo męsko ... - cmoknęła mnie w usta . Jednak ja zagłębiłem pocałunek . Niestety musieliśmy go zakończyć , bo jest to miejsce publiczne i nie każdemu może podobać się nasze zachowanie .
- To jesteś pewna , że nie wyglądam jak staruszek , albo facet z ósemką dzieci ? -zaśmiała się na moje słowa .
- Nie Nath , nie wyglądasz na żadnego z nich ... - wzięła moją dłoń i zaczęła się nią bawić . Jej rączki były takie cieplutkie .
- Która godzina ?- spytała ziewając .
- Już po 21 ... To , nie będzie problemu z przenocowaniem mnie ? - zapytałem niepewnie .
- Nie , nie będzie . Chodźmy już ...- pociągnęła mnie w stronę wyjścia z centrum handlowego .
_______________________________________
Dziękuję za komy pod ostatnim rozdziałem ♥
Nwm czy zauważyliście nowy wygląd bloga . Jak się Wam podoba ?
Teraz rozdziały będą pojawiać się co wtorek i być może w weekend :))
Maja♥

piątek, 22 sierpnia 2014

Rozdział 8

Notka pod spodem ! Przeczytaj !


**Nathan**Park**
Byłem dużo spóźniony ! ! Oby Biała jeszcze była ! Nie chcę jej stracić . Chcę ją odzyskać . Kupiłem nawet kwiaty po drodze . Zrobię wszystko aby mi wybaczyła . Wszystko !
Rozglądałem się po całym parku . Kolejny krok , a jej nie ma .Odpuściłem sobie zupełnie , gdy przede mną ,dosłownie ,wyrosła Biała . Bardzo się ucieszyłem . Podszedłem do niej z bukietem róż ,białych róż .
- Dzień dobry ...- wzięła ode mnie kwiaty , po czym przyłożyła je do swojego malutkiego noska i powąchała je - Dziękuję ... - dodała i usiadła na ławce niedaleko nas .
Powoli ruszyłem w jej stronę i zrobiłem to samo co ona . Żadne z nas przez dłuższy czas nie zamierzało zaczynać rozmowy . Po chwili jednak Bianka zabrała głos .
- Po co przyszedłeś ? - spytała i spojrzała na mnie . Mówiłem już , że jest piękna ?
- Stęskniłem się ... - odparłem zgodnie z prawdą po czym przysunąłem się bliżej niej i objąłem ramieniem .
- Bo ci jeszcze uwierzę ... - zaśmiała się opierając głowę o moje ramię  . Ja swoją głowę ułożyłem na jej skroni . I tak siedzieliśmy przez kilka chwil .
-Przepraszam cię ... Jesteś dla mnie bardzo ważna . Nie wiem czemu się tak zachowałem . Byłem głupi . - zacząłem - Myślałem , że o tobie zapomnę i znów będę żyć normalnie . Tak jak kiedyś , ale o tobie Bianko nie da się zapomnieć . Już na pewno nie tych usteczek . - teraz cichutko zachichotała - Żyłem sobie tak spokojnie , no , bez wielkich problemów . Az pewnego dnia wszystko się zmieniło , bo spotkałem piękną , malutką istotkę . Kompletnie zawróciła mi w głowie . Jest ode mnie dużo młodsza i  jako osoba dojrzała nie wierzyłem w to ,że ta kobieta może tak namieszać w moim życiu . Mam narzeczoną ,z którą planuję ślub , przyszłość . No , planowałem . Teraz pogorszyło się między nami . Nie wiem czy chce spędzić resztę życia przy tej  kobiecie . Ale nie będę ci już dalej gadał . Mam teraz ważne pytanie ... - wstałem i uklęknąłem przed nią .
- Wybaczysz mi i dasz drugą szansę ? - spytałem z wielką nadzieją .
- Nathan .. Znaczy proszę pana  .. no ten ... Kurwa ! - zezłościła się i szybko wstała z ławeczki . Złapała się za głowę .
- Co ? Nie zależy ci na mnie ? - ja również wstałem . Myślałem ,że oboju nam na sobie zależy . A tu proszę ...
- Nie ,nie chodzi o to .. - złapała mnie za ręce  - Ty masz narzeczoną , a ja pewnie jestem przyczyną pogorszenia się relacji między wami . To moja wina , a ja tego nie chcę . - przytuliłem ją .
- Bianko to nie twoja wina . Nawet jeśli , choć nie wierze w to , to dobrze , że tak się stało .
- Czemu ? - podniosła wzrok .
-Bo teraz widzę , że Ariana nie jest idealna . - cmoknąłem ją w czółko - Ale na razie nie mogę jej rzucić ... To zbyt trudne . jej ojciec ma dużo znajomości i w każdej chwili mogę stracić kancelarię , z której się utrzymuję . Bez niej jestem nikim . - powiedziałem prawdę .  Ojciec Grande ma bardzo dobre relacje z komornikami , policją . Wszystkimi , którzy mogą mi zagrozić . Przecież kiedy policja przyczepi się mnie , to na pewno coś znajdzie . Jakieś mandaty . Tysiące mandatów . Potem na coś kredyt i zapieprzanie w robocie , aby zarobić nie na życie , ale na spłacenie kredytu .Później wkroczy komornik , zabierze wszystko , no i po mojej kancelarii , a jednocześnie źródle dochodów , no i życia do jakiego jestem przyzwyczajony .Czyli wygodny , drogich sprzętów , dodatków do ukochanych pojazdów . Z tego wszystkiego będę musiał zrezygnować , a nawet sprzedać , bo jak miałbym dalej funkcjonować ?
- Rozumiem ...  - ponownie się we mnie wtuliła . Ja mocniej ścisnąłem jej drobne ciałko .
Później trwaliśmy tak wtuleni w siebie dobre pół godziny . Po spacerowaliśmy po parku . Ja zabrałem ją na obiad do najlepszej pobliskiej restauracji . Oczywiście za wszystko zapłaciłem , jak dżentelmen zawsze otwierałem jej drzwi i puszczałem jako pierwszą .
- To co , może masz ochotę na zakupy ? - spytałem kiedy wyszliśmy z budynku .
- Nie mam ani grosza przy sobie ... - powiedziała grzebiąc w kieszeniach .
- Ale ja mam . - wyciągnąłem skórzany portfel i pomachałem nim przed oczyma dziewczyny . Zrobiła smutną minę .
- No co ? - objąłem ją w pasie i mocno przyciągnąłem do siebie .
- Nie możesz wydawać na mnie tyle pieniędzy . Kwiaty , obiad w jednej z najlepszych restauracji . Ty widziałeś za ile tam można dostać kotleta ?! - zaśmiałem się . Widać było , że dziewczyna nie jest przyzwyczajona do luksusów .
- A teraz zakupy i pewnie miałeś zabrać mnie do najdroższego centrum handlowego w Londynie , co ? - ona czyta mi w myślach czy jak ?
- Może nie do najdroższego , bo zbyt długo trzeba było tam jechać . Powiedzmy , że do najlepszego w pobliżu . No plus sklepy , które ci się spodobają poza centrum handlowym . - cmoknąłem ją w nosek .
- Nathan ...- chciała zdjąć moje ręce ze swoich bioderek , ale ja mocno się trzymałem - Jak ja ci to wynagrodzę ? Albo spłacę ? Hmm ?
- Nie musisz mi oddawać pieniędzy .
- To co chcesz w zamian ? - spytała oplatając swoje dłonie w około mojej szyi .
- Ciebie ... Plus przenocowanie mnie dzisiaj ... Nie wracam na noc do domu ... - powiedziałem zbliżając swoją twarz do jej buźki .
- Hmm... Przenocuję cię bez problemu ... A co do oddania ci się , to rozważę to .  - cmoknęła moje usta .
- Jeszcze ... - mruknąłem gdy oderwała się ode mnie .
- teraz zakupy kochaniutki . Później nagroda .. - puściła do mnie oczko . Chwyciła moja dłoń i ciągnąc mnie za sobą , kierowała się w stronę mojego auta .
________________________________________________________
A więc mamy za sobą rozdział 8 !
Przepraszam za długie nie obecności na blogu .
Po prostu póki mamy jeszcze wakacje , chodzę sobie zarobić
na zbieraniu malin i kiedy wrócę mam sporo zajęć domowych .
Później gdy uwinę się z pracami na podwórku to biegam
aby zrzucić zbędne kilogramy z brzuszka oraz nóg + brzuszki ^^
No i oczywiście mój jamniczek nie wyprowadzi się sam na spacer ;)
Jak może kilka osób wie , skończyłam 6 klasę podstawówki .
Wybieram się do gimnazjum i chce dobrze wystartować w roku szkolnym.
Pragnę pokazać się z najlepszej strony i być jedną z najlepszych . ^^
A więc "
Rozdziały będą pojawiać się RAZ w tygodniu .
Nie martwcie !
Kiedy tylko będę miała czas i siłę do napisania
rozdziału , to NA PEWNO coś się pojawi .
Nie liczcie jednak , że rozdziały będą
nie wiadomo jak długie .
Chodzi mi jednak o te 2 czy3 w tygodniu .
Te pierwsze będę mniej więcej takie jak 1 czy drugi rozdział
na tym blogu .
Tak będzie na moim każdym blogu .
Zapewne będę miała problemy z fizyką ( te największe ) . Mamy
złych nauczycieli .Umieją wiele , ale nie potrafią tego przekazać .
Także czeka mnie 100% skupienie na lekcjach .
Nie rozpisuję się już .
Ale jeszcze jedno pytanie !
Kiedy mam dodawać rozdziały na tym blogu ?
Piszcie !




sobota, 16 sierpnia 2014

Rozdział 7

**Nathan**Dzień**Spotkania**Godzina**11.32**
- Co teraz ? - zapytałem sam siebie po raz kolejny . Ta dziewczyna namieszała mi w głowie . Myślę cały czas o niej i tylko o niej . Może źle zrobiłem odwołując spotkanie ?Może powinienem pójść do tego pieprzonego parku i pogadać z nią ? Przyznam ,i to szczerze , że ...Tęsknię za tą złośnicą . Chciałbym ponownie ją zobaczyć ,dotknąć , pocałować ...
- Pójdę tam ! - krzyknąłem podnosząc się z łózka , na którym leżałem .
- Tak się cieszę ! - usłyszałem okrzyk żony . Odwróciłem się w jej stronę . Nie wiedziałem o co chodzi . Podbiegła do mnie i rzuciła mi się na szyję .
- Kochanie tak się cieszę ! - ucałowała mnie  kilkukrotnie .
- Ale na co ? - spytałem zmieszany .
- No , że zgodziłeś się pójść ze mną do ginekologa . No wiesz na te badania kontrolne . Przy okazji zbadamy twojego tygryska ... - szarpnęła mnie za przyrodzenie . Nie mogłem uwierzyć ! Nienawidzę z nią chodzić do lekarzy ! Wtedy zawsze wypytuje się o ciążę i na dodatek pakuje mnie w jakieś zbędne badania . Jak normalni ludzie mają je raz na pół roku , to ja mam co jakiś czas , bo moja narzeczona uwielbia tracić czas na głupie badania !
- Kiedy ? - spytałem szorstko .
- Dzisiaj o 16.30 . Już jesteśmy umówieni ... No nie stresuj się . Pan doktor ładnie cię przebada .  Już ja o to zadbam ... - uśmiechnęła się .Że PAN doktor ?! Ją powaliło ?! Nie dam obmacywać się żadnemu facetowi !
- Pan ?! Że facet ? Kochanie rozmawialiśmy na ten temat ...- zacząłem , ale nie dane mi było dokończyć .
- Posłuchaj ! - podniosła głos . Rzadko kiedy to robiła , ale robiła . Ona doskonale wie , że ją lekceważę , gdy ta udaje idiotkę . Kiedy już nie wytrzymuje  , to się wścieka i krzyczy . No ,do tego dochodzi rzucanie czym popadnie  , a na koniec wywalenie pieniędzy na byle , za przeproszeniem , gówna .
- Pójdziemy tam i zbadamy się ! Rozmawialiśmy na ten temat wielokrotnie i nie dam , nie dam .Nie pozwolę by dotknęła cię jakaś inna kobieta niż ja ! - westchnęła - A teraz kotku idziemy na obiadek...- powiedziała i słodko się uśmiechnęła .
 
 
 
Reszta dnia minęła mi szybko . Jest godzina 16 i wraz z Arianą jedziemy do ginekologa oraz na badania . Nie lubię ich . Z resztą już mówiłem . Stresuję się , ponieważ nie wiem ile one potrwają . Chcę zdążyć na spotkanie z Białą . Już wiem , że źle zrobiłem . Bardzo źle .
- Proszę usiąść ... - powiedział ginekolog - A teraz słucham państwa ... - uśmiechnął się . Był on bardzo młody . Mogę się założyć , że tuż po studiach .
- Oboje na badania kontrolne ... - powiedziała moja narzeczona .
- Dobrze , więc zapraszam panią za mną . A pan niech poczeka . Dosłownie zajmie mi to 5 minut .. - czy mi się zdaje , czy on puścił do mnie " oczko " ?! No mówię prawdę !

- Zapraszam pana ... - powiedział po kilkunastu minutach . Dochodzi 17.20 /.... No szybko !
- Nic się nie martw . To bardzo miły pan ... - powiedziała brunetka .
- Jasne ... - oderwałem się od próbującej mnie pocałować dziewczyny i wszedłem do środka .
- Czy pan nie jest ginekologiem ? - spytałem .
- Jestem owszem . - uśmiechnął się .
- Ale ja do urologa ... - powiedziałem . Nie to , że mnie przerażał , to jeszcze był lekarzem dla kobiet . Ja jestem 100% mężczyzną i ze sprawami intymnymi chodzę do urologa !
- Proszę się nie niepokoić . Sprawdzam się również jako urolog . Proszę usiąść . - powiedział w wskazał dość nietypowy fotel .
- Nie dziękuję . Obejdzie się . Poza tym ,mam ważne spotkanie i nie mogę się spóźnić . - chciałem wyjść , lecz zostałem przyparty do ściany .
- Proszę zostać . - poczułem jego dłoń na swoim penisie . Co to za człowiek .
- Jest pan taki seksowny ... - pogłaskał mnie po policzku .
- Ja pana bardzo proszę ! Chcę wyjść ! - wydarłem się na niego . Do środka wbiegła wystraszona Grande .
- Co tu się dzieje ?! - spytała spanikowana kobieta widząc lekarza na podłodze .
- Ten twój doktorek to gej ! Kobietom mnie dotknąć nie dasz , ale facet to obmacywać mnie może , tak ?! Świetnie ! Wychodzę ! Nie spodziewaj się mnie w domu . Nie wiem kiedy wrócę . - wyszedłem wściekły jak nigdy . Ten dupek naruszył moją prywatność !

Na dzisiaj to koniec ^^
Przepraszam za długą , długą nieobecność .
Staram się wszystko nadrobić .
Nie martwcie się !
Już biorę się za rozdział 8 ♥
Całusy ♥
Maja♥
Mam 3 blogi i to nie jest takie proste ;)

piątek, 1 sierpnia 2014

Rozdział 6

No właśnie . Czy chcę się uwolnić od niej ? Zapomnieć smak jej ust , jej wygląd , wręcz doskonały biust ? Czy może spotkam się z nią ? A co potem ? Miałem takie cudowne , bez problemowe życie . Teraz jest inaczej . Polubiłem tą brunetkę .
- O 18 tak ? - uśmiechnęła się , a ja złączyłem nasze usta w cudownym pocałunku . Dziewczyna pozwoliła wejść mojemu językowi do wnętrza jej buzi . Po chwili poczułem kolejne uszczypnięcie na drugim pośladku .
- To paa .. - cmoknęła mnie jeszcze raz i chciała już iść , ale przytrzymałem ją i mocno przytuliłem .
- Ale nikomu nie mów o tym , że się spotkamy . Dobrze ? - powiedziałem patrząc jej w oczy .
- Dobrze pani Sykes ... - uśmiechnęła się .
- Zaraz , Skąd znasz moje nazwisko ? - zapytałem zdziwiony . Nie przedstawiłem się wraz z nazwiskiem .
- Znalazłam pewną teczkę w schowku kiedy mnie odwoziłeś . Pisało Nathan Sykes , więc byłam pewna , że to ty jesteś tym panem ...- zamruczała .
- Może jednak cię podwiozę ? - zaproponowałem .
- Nie chcesz się spotkać ? - zrobiła się smutna . Co ? Nie ! Chcę , pragnę tego . Bardzo .
- Nie ! - zdziwiła się - Chciałem być miły i zaproponować podwiezienie cię ... - uśmiechnąłem się i złapałem za jej drobną , ciepłą dłoń . Uniosłem do ust i lekko musnąłem ją wargami .
- Słodki jesteś ... - pogłaskała mój policzek- Skorzystam z pańskiej propozycji .. - ponownie wsiadła do auta . Zamknąłem drzwi od jej strony i po chwili byliśmy w drodze do jej domu .
 - No to widzimy się w parku o 18 .. - uśmiechnęła się . Chciała wysiąść .
- Tak po prostu pójdziesz ? - musnąłem jej ramie .
- Tak zamierzam zrobić , wyjść ..- odparła chichocząc .
- Pocałuj mnie ... - szepnąłem do jej uszka . Biała od razu odwróciła twarz i złączyła nasze usta .
- Może wejdziesz ze mną ? - spytała - Będziemy tylko we dwójkę ..- oprzytomniałem .
- Wiesz co ? jednak rezygnuję ze spotkania ... - zdziwiła się - Mam narzeczoną , pracę , dom ... Nie chcę tego stracić . - odsunąłem się i położyłem ręce na kierownicy - Lepiej będzie jeśli już wyjdziesz i ...
- I co ?! - warknęła .
- I zapomnisz o mnie i o tym co się między nami wydarzyło ... - odpowiedziałem równie smutny jak ona . No prawie , dziewczyna była na dodatek wściekła .
- Zapamiętasz mnie Sykes !- krzyknęła - Dałeś mi nadzieję , a teraz tak po prostu ze mnie rezygnujesz ?! Brawo ! - wysiadła - Będę na spotkaniu ... Jeśli będziesz chciał mi coś powiedzieć , to przyjdź . Ale po nim , jeżeli cię nie spotkam , to już więcej mnie nie zobaczysz ... - trzasnęła drzwiami i wbiegła do domu .
Coś ty Sykes narobił ? Dałeś jej nadzieję , a teraz pewnie płacze z tego powodu .
- Może ją przeproszę ? - pomyślałem - Chociaż tym mogę pogorszyć sytuację ... - ostatni raz zerknąłem na jej dom . W oknie dostrzegłem Białą . Jak podejrzewałem , miała łzy na całej twarzy .
- Przepraszam .. - powiedziałem patrząc w jej stronę , ale ona od razu widzą mnie ,patrzącego na nią , odeszła od szyby .
______________________________________________
WIEM , KRÓTKIE GÓWNO .
Jest taki , ponieważ nocuje u mnie siostra na kilka dni i muszę się nią zająć , a nie 
pisać rozdziały .
Wybaczcie .
Jak wyjedzie to będą dłuższe ;)
( NWM kiedy pojawi się coś na innych blogach )

piątek, 25 lipca 2014

Rozdział 5

W drodze powrotnej cały czas moje myśli krążyły wokół pięknej brunetki . Nie myślałem nad tym co powiem narzeczonej . Nie ważne co się stanie kiedy zacznie wypytywać o pamiątkę pozostawiona przez Białą . Ja skupiłem się na niej , na młodej , pełnej energii oraz seksapilu kobietce .
Niestety musiałem przerwać . Dojechałem do domu . W oknie kuchni paliło się światło . Po chwili drzwi domu się otworzyły i wyleciała z nich moja drobna kobieta .
- Nathan ! - rzuciła mi się na szyję - Już po 23 a ciebie nie ma ! - widziałem w jej oczach łzy . Wytarłem te , które opuściły je i mocno przytuliłem swoją wybrankę .
- Ale teraz już jestem skarbie ... - złączyłem nasze usta w pocałunku . Czułem się inaczej całując moją żonę , a inaczej gdy obściskiwałem się z Bianką . Nie mogę powiedzieć , która lepiej .  Tak na prawdę muszę zapomnieć o nastolatce , której i tak już nie zobaczę , a skupić się na własnym , dorosłym życiu .
- Gdzie ty byłeś ? - spytała po skończonym pocałunku .
- Z James'em w klubie ... - odparłem .
- A to ?! - krzyknęła na widok śladu na masce auta .
- Jakaś kobieta zbyt dużo wypiła . - odpowiedziałem i ruszyłem do środka domu ciągnąc ukochaną za rękę .
W środku przycisnąłem ją do ściany . Całowałem jej rozgrzane ciało . Zabrałem się za szyję . Seks - jedynie to może odwrócić jej uwagę od mojego późnego powrotu . Jutro nie będzie się mnie o nic pytać . Zapomni .
- Kochanie pragnę cię... - wyszeptałem . Tak na prawdę nie miałem najmniejszej ochoty na zbliżenie . Pragnąłem położyć się do łóżka i zasnąć , zapomnieć o brunetce . Ale muszę odwrócić jej uwagę , jak wspomniałem wcześniej .
- No to na co czekamy ? - popchnęła mnie w stronę salonu .
- Mam ochotę na seks z moim tygryskiem na mięciutkim dywaniku ... - po chwili znalazłem się na podłodze , ale już bez koszulki .Moja kobieta była jedynie okryta cienką , prześwitująca bielizną . Nie miała tak wspaniałych i pokaźnych oraz jędrnych kształtów jak Biała . Była chuda , za chuda . Poza tym  nie była okrągła ani duża , tam gdzie kobieta powinna mieć trochę więcej niż w innych częściach  ciała , to ona miała dechę . Lubię kobiety z dużymi piersiami i odznaczającą się , ponętną pupą . Ariana jest dechą z przodu jak i z tyłu . Nie mam za co jej złapać i brak mi czegoś czym mógłbym się bawić . Pokochałem ją jednak za jej uśmiech , za szczere słowa , klasę , za jej wdzięk , za charakter podobny do mojego .
- No pokaż koteczku co tam ukrywasz ... - powiedziała rozpinając mój rozporek i po chwili rzucają za siebie moje spodnie . Szczerze mówiąc to na nocne igraszki wolę tradycyjne łózko , a nie tak jak ona blat kuchni , podłoga , teraz dywan , kanapa czy nawet schody ! Próbowała mnie także namówić na seks w samochodzie w drodze do domu jej rodziców .Jest nie wyżyta i lubi być w centrum uwagi . Mojej uwagi . Raz , gdy oglądałem wiadomości , ona zrobiła mi dobrze , mówiąc ,że to rozgrzewka przed tym co będzie później .
Chciałem mieć to z głowy , więc posadziłem ją sobie na kolanach , wbiłem się w nią . Zaczęła unosić swoją pupę do góry i szybko opadać z powrotem na mnie .
- Kochanie byłeś cudowny ... - powiedziała już po wszystkim zdejmując prezerwatywę . Byliśmy w sypialni.
- Dobranoc ... - odwróciłem się do niej tyłem , nie chciałem się przytulać bądź rozmawiać z nią .Zasnąłem czując na sobie jej wzrok .
Pojechałem do sklepu . Ariana często gotuje , co jej nie wychodzi i muszę dokupywać produktów . A , zapisałem ją również na lekcje gotowania . Będą codziennie , trwają 2 godziny .
Wszedłem do środka supermarketu . Wziąłem koszyk i zacząłem zakupy .
Została mi jedynie kawa oraz jakieś ciastka . Poszedłem w okolice sklepu gdzie mogłem znaleźć szukane przeze mnie produkty .
Stałem przy półce z kawą . Wziąłem dwa opakowania i już chciałem uciekać do ciastek gdy usłyszałem ten znajomy głos .
- Cześć Nathan ! - odwróciłem się w stronę , z kąt dochodził dźwięk . Zobaczyłem biegnąca w moją stronę znajomą nastolatkę . Uwiesiła mi się na szyi i złączyła nasze usta . Miałem przez moment otworzone oczy ze zdziwienia , ale potem oddałem się chwili i smakowi jej miękkich usteczek . 
- Cześć ... - powiedziałem gdy się ode mnie oderwała .
- Co tam u ciebie ? - spytała uśmiechnięta .
- Em.. Raczej nic się nie zmieniło od wczoraj . No może oprócz tego , że z mojej lodówki ubyło nieci produktów ... - odwzajemniłem jej uśmiech .
Po chwili zobaczyłem moją sąsiadkę . Kurwa ! Pewnie widziała całe zajście .
- Dzień dobry pani Morgano .... - przywitałem staruszkę .
- Dzień dobry , dobry ... Kto to ? - poprawiła okulary na czubku długiego nosa .
- To ? - popatrzyłem na dziewczynę - Moja siostrzenica ...- odparłem . Całe szczęście , że posiadam siostrę .
- Tak się z siostrzenicą witasz ? - a jednak .
- To ... To było normalne przywitanie , a co sobie pani ubzdurała to nie mój problem ... - chwyciłem jedną ręką wózek , a drugą pociągnąłem za sobą nastolatkę . 
- Idziemy .. - ruszyłem  stronę kas - Do widzenia ! - krzyknąłem . 
- Wredna ta baba ... - powiedziała Biała pomagając mi nieść zakupy do samochodu . obejrzała go dokładnie . Uśmiechnęła się na widok rysy .
- Z czego się szczerzysz ? - spojrzałem na nią i wziąłem reklamówki z pożywieniem .
- Zostawiłeś sobie na pamiątkę ? - zaśmiała się . Przewróciłem oczami  - O Nathan , Nathan ..
- Nie, nie jestem Nathan , tylko PAN Nathan ...- dałem nacisk na jedno słowo , aby mnie zrozumiała .
- Dobrze , panie Nathanie ... - uszczypnęła mnie w pośladek . Poczułem się niekomfortowo . Nie dość , że zostałem przyłapany na całowaniu się z inna kobietą przez sąsiadkę , to teraz ta panna traktuje mnie jak swojego kolegę . Na dodatek zachowuje się nie stosownie dotykając mnie w tym nietypowym miejscu .
- Co ty ... - zacząłem widząc jak dziewczyna ładuje się do auta .
- Odwozisz mnie .... Znaczy się ... odwozi mnie PAN ... - podkreśliła i poprawiła stanik , który "wyjrzał" zza jej obcisłej bluzeczki .
- Nie pamiętam abym obiecywał być twoim szoferem .- zamknąłem bagażnik i podszedłem do siedzącej w aucie dziewczyny .
- Ale ja pamiętam więc zdaj się na mnie ... - z tego miejsca doskonale widziałem to , co chciałem zobaczyć ponownie . Czyli piękne piersi , jakich jeszcze nie spotkałem . Nie były one ogromne . Nie , nie ... Były , odpowiednie . W łóżku miałbym się czym zająć . Ale stop ! Mam się czym zająć , mam narzeczoną . Dosyć tego ! Podniecam się dzieckiem ! Dzieckiem !
- Niestety dzisiaj cię nie podwiozę ... - pociągnąłem ją . Nie chętnie wstała . Oczywiście jestem tak niezdarny , że lekko musnąłem ręką jej  pupę .
- Prosze pana  ,a to co było przed chwileczką ... ? - cholera . Poczuła .
- Nie chcący ... - zacząłem .
- Za coś takiego musi mnie pan powieźć , albo ... - zbliżyła się .
- Albo co ? - spytałem . Czemu tu tak gorą co i czemu się pocę ?! To przez tą dziewczynę . Ona tak na mnie działa .
- Rozumiem , że mam dwa wyjścia , tak ? - spytałem . Brzmi ciekawie .
- Owszem proszę pana ... - w jej ustach to tak podniecająco brzmiało . Nie jestem pewien , ale chyba na moich spodniach pojawił się namiot . Kurwa , James miał rację . Nastolatka dała by radę z wymaganiami dorosłego mężczyzny .
- Mogę wiedzieć jakie ?- zamruczałem i położyłem dłonie na jej pośladkach , lekko ścisnąłem i zagryzłem dolną wargę .
- Albo mnie pan odwiezie i już się nie zobaczymy . Tak jak zapewne pan chce ...- no właśnie , czy chcę ją stracić - Lub , drugie wyjście , pocałuje mnie pan i spotkamy się w poniedziałek w parku o godzinie ... - zmarszczyła uroczo nosek ...O 18 ... - przygryzła wargę . No to  teraz myśl Sykes , myśl . 
_______________________________________________________
Rozdział 5 mamy już za sobą ! :)
Nie dodam rozdziału jutro , możliwe , że w niedzielę 
najprędzej , bo jadę do siostry na weekend ;)
Do zobaczenia ♥
Maja♥

czwartek, 24 lipca 2014

Rozdział 4

Moją decyzją było przyśpieszyć , a przed linią mety lekko zwolnić . Nie mogłem pozwolić James'owi wygrać . Nie teraz .
Za 67 metrów jest meta . Natychmiastowo przyśpieszyłem . Jeszcze kilka minut i przejadę przez metę jako pierwszy . Zdobędę puchar oraz pieniądze .
W dali  , kilka metrów przed koniec wyścigu , zobaczyłem Ją . dziewczynę , którą oblałem cieczą . Zapatrzyłem się i nie zauważyłem kiedy wyprzedził mnie Loczek . Podkręciłem tempo . Muszę zaryzykować . Nie zwolnię przed linią mety , bo wtedy przegram i nic mi nie pomoże .
Przejechałem przez metę . Udało się ! teraz tylko wystarczy się zatrzymać .
- Kurwa ! - krzyknąłem i jak najmocniej potrafiłem przycisnąłem hamulec . Na środku stała przerażona brunetka . Była to ta sama , z którą miałem nie przyjemną historię . Po chwili jednak ocknęła się i z jej miny , którą na chwilę opanował strach , teraz była wściekła . Podeszła do mojego auta , zdjęła buta i .... Przejechała obcasem po jego klapie . Natychmiast z niego wyszedłem i cały zdenerwowany , a nawet wkurzony podszedłem do dziewczyny .
- Panienko co ty wyprawiasz ?!  - spytałem wkurwiony .
- A ty ?! Mogłeś mnie zabić rozumiesz ?! - darła się . Całe szczęście ludzie zajęli się czymś innym , a nie patrzeniem na nas .
- Zapłacisz za to co zrobiłaś . A raczej twoi rodzice ... - syknąłem przyciągając ją do siebie .
- A ty pojedziesz na komisariat ! - teraz się przestraszyłem . Miała prawo oskarżyć mnie o próbę celowego potrącenia . Tak jest coś takiego . Sprawy bym nie wygrał , bo prędzej uwierzą dziewczynie niż dorosłemu mężczyźnie . I jeszcze gdyby dowiedzieli się o moim uczestnictwie w tych zawodach . Pożegnałbym się z karierą prawnika .
- Dobra , zapomnijmy o tym . - puściłem ją .
- O , toś tu się przestraszył ? - zaczęła ze mnie kpić . Odwróciłem wzrok i  odszedłem.
- Jeszcze się spotkamy !- krzyknęła . Ja już nie odpowiedziałem . Chciałem wrócić do domu i ukryć rysę , jaką zawaliła mi ta dziewczyna .



 

 

 - Szalony ! - śmiał się James - Jak ty ukryjesz przed Arianą tą pamiątkę , po szpilce zabójczo seksownej brunetki ?
- Po pierwsze , dam radę , coś wymyślę . Pójdę z nią do łózka i nie będzie wnikać w tą rysę ... - dziwnie się skrzywił - No co ? Jest moją przyszłą żoną , uprawiamy seks . To normalne . Mamy też w dalszych planach dziecko , o dzieci nie prosi się świętego Mikołaja , tylko trzeba samemu zrobić . Po drugie ! Ona nie jest seksowna ! To jeszcze dziecko ! Obstawiam , że ma góra 16 lat . - zakończyłem .
- I tak się nią podnieciłeś ... - zaśmiał się i poklepał mnie po plecach .
- James , mam 25 lat ! Mam narzeczoną w odpowiednim wieku i nie zamierzam uganiać się za nastolatkami . One nic nie wiedzą o życiu . A ja , jak każdy normalny facet , mam swoje potrzeby . Uważasz , że ta brunetka byłaby zdolna mnie zadowolić ? Ciekawe czy ona wie co to jest seks ... - zakpiłem .
- Nathan , to już nie 20 wiek , że dzieci do 18 roku życia bawią się w piaskownicy , huśtają na huśtawkach i nie interesują się współżyciem . - zaczął swoje opowieści - Nath , teraz już każdy szesnastolatek miał to za sobą . Mojej  koleżanki dwunastoletnia córka wie co to seks , więc uważam . Że tak . Mogła by cię , jak i mnie - wyszczerzył się - zadowolić w tych sprawach .
- Wiem o tym . Wiem , jaka teraz jest młodzież . Ale nigdy bym nie był z nastolatką !
- Załóżmy , że ma 18 lat . czyli 24... odjąć - już na początku się pomylił .
- Mam 25 ... A ty 26 jakbyś zapomniał ... - poprawiłem go .
- 25 odjąć 18 to... 5 ...- wyszczerzył się dumnie .
- Co ty do cholery miałeś z matmy ?! - zatrzymałem się . Szliśmy teraz do aut , bo nagrodę odebrałem.
- Erm... 4 ... A co ?
- Ja postawiłbym ci pałę ! 2o odjąć 18 ? - spytałem go .
- Dwa ... - uśmiechnął się .
- Dodać pozostałe pięć ? - kolejne proste pytanie .
- Siedem ... A ! Kurwa ... - zaczął- To przez to piwo ... - wyrzucił puszkę w krzaki .
- Jasne , jasne . Przepytam cię z tabliczki mnożenia w pracy ... - ruszyliśmy dalej .
- No więc , jest między wami siedem lat różnicy . To nie dużo . Ludzie żenią się mając między sobą 10 lat różnicy wiekowej . - doszliśmy do aut .
- James , tak czy siak . Mam swoją kobietę i jestem zadowolony . Jeżeli dla ciebie bycie z ... Nastolatką nie jest niczym złym w twoim  przypadku gdzie różnica to osiem lat , to biegnij do niej i zaproponuj randkę . - wsiadłem do samochodu i żegnając się z przyjacielem opuściłem miejsce nieszczęsnego wypadku .
Myślałem co powiedzieć Arianie . " Kochanie zaczepiłem o gałąź . " ? Nie , nie jest na tyle głupia . Może powiem jej prawdę ? Też nie . " Skarbie jakaś kobieta pomyliła mój samochód z autem byłego męża . " ? Całkiem dobre , ale wraz uczepi się tej wzmianki o kobiecie . No cóż , nie mam nic innego . Dobre i to .
Po chwili usłyszałem pukanie w szybę obok . Odwróciłem się , a tamta sama podła brunetka . Zatrzymałem się i zniżyłem szybkę , w którą stukała .
- Czego chcesz ? - warknąłem - Dość złego wyrządziłaś .
- Mogę wejść ? Deszcz zaczął padać . Nie zdążę dojść do domu , a mam astmę i nie mogę długo biec . - powiedziała nieśmiało , co mnie lekko zdziwiło .
Pomyślałem trochę i otworzyłem jej drzwi nie wysiadając z auta .
- Dzięki ... - powiedziała siadając .
- Zapnij pasy ... - upomniałem ją , bo brunetka nie zamierzała tego robić .
- Ale po co ? - spytała . Jak to kurwa po co ? Jest mnie ciężko zdenerwować , ale ona swoim czynem doprowadziła mnie do szału . Nie wiem czemu zgodziłem się na to . Mogłem jechać dużo szybciej . Nie zdążyłaby dobiec i stuknąć kilkakrotnie w szybę mojego poszkodowanego samochodu .
- Jedziesz moim samochodem i robisz co ci każę . Nie chcę być zatrzymany przez twoją głupotę . - syknąłem .
- Matko jakiś ty wściekły . - natychmiast zatrzymałem auto . Dość gwałtownie przez co dziewczyna wylądowała na moich kolanach .
- Jak mogę nie być zdenerwowany przez twoje zachowanie ?!  Wiesz ile będzie mnie kosztować zlikwidowanie tej rysy ? To nie jest byle jaki lakier . Poza tym nie chcę cię mieć na sumieniu gdy po drugim takim hamowaniu wylądujesz za przednią szybą ,a nie na moich ... - dopiero teraz zobaczyłem , że dziewczyna kompletnie nie słucha tego co mówię , a bawi się moim rozporkiem . Poczułem się niezręcznie . I to bardzo .
- Wstawaj ...- szarpnąłem ją .
- Słodki jesteś jak się złościsz ... - zbliżyła się , a ja , chcąc nie chcą , jak to w nawyku wrodzonym u każdego faceta , spojrzałem na odsłonięte , duże piersi przede mną . Zapatrzyłem się chyba za długo . Dość tego .
- Wysiadaj ... - szepnąłem .
- Co ? - głucha czy jak ?
- Proszę cię o to , abyś posłusznie opuściła mój samochód . - powiedziałem spokojnie . Ochłonąłem .
- Ale leje ... Nie rób mi tego . Jestem wrażliwa i szybko choruję . Proszę ... - ponownie się zbliżyła . Nie chciałem ponownie patrzeć na okolice jej klatki , więc skupiłem się na ... jej pupie . Co ze mną ?
- Dobra , ale siadaj i zapinaj pasy . Jasne ? - spojrzałem tym razem w jej oczy . Były piękne .
- Tak jest .. - zasalutowała i wykonała moje polecenie . Ja jedynie lekko się zaśmiałem i ruszyłem dalej .
- Skręć tu ... - powiedziała po chwili .  Zapomniałem , że miałem odwieść ją do domu . Całe szczęście , że mi przypomniała , bo Ariana mogłaby ją zamordować . Jest o mnie bardzo zazdrosna . Widzę to. Na bankiecie rozmawiałem z siostrą James'a . Ariana od razu do mnie podeszła i zaprowadziła o swoich przyjaciół . Przez resztę czasu trzymała mnie blisko siebie .
- Jak masz na imię ? - ponownie usłyszałem jej głosik .
- Po co ci to ? - spytałem .
- Prawie mnie rozjechałeś , mam prawo wiedzieć kogo pozwać . - zaśmiała się .
- Nathan , a ty  ? - ja również byłem ciekaw jej imienia .
- Biała ... - powiedziała zerkając przez okno .
- Nie znam takiego imienia ...  - zmarszczyłem brwi .
- Bo to nie imię głupku ... - odparła .
- Panienko , dla ciebie nie jestem " głupkiem " , tylko panem . Więc mów do mnie z szacunkiem . - odparłem - I powiedz jak masz na imię młoda panno ...
- Po  co ci to ? -naśladowała mnie .
- Podwożę cię do domu , mam prawo wiedzieć . Chyba , że wolisz wysiąść ...Biała ... - odparłem .
- Bianka ... - powiedziała ledwo słyszalnie .
- Ładnie .. - skomentowałem .
- Ile masz lat ,że każesz mi mówić do siebie " pan " ? Nie wyglądasz jak ktoś po 20 ... - to było dość miłe z jej strony . Uznam to jako komplement .
- A  jeśli ja powiem , to ty też ? - spojrzałem szybko na nią . Siedziała w rozkroku . Nie chcący zjechałem wzrokiem w dół i ...No ładne miała majteczki . Ale o czym ja myślę i na co ja patrzę ? Muszę się ogarnąć i jak najszybciej odwieźć ją do domu .
- Dobra . Więc mów ... - odparła .
- 25 skończyłem 18 kwietnia ... - odpowiedziałem .
- Ty ? Ale seryjnie ? - zdziwiła się .
- Seryjnie młoda panno . Seryjnie . - odparłem uśmiechając się - Teraz twoja kolej .
- 19 w styczniu ... - spojrzała na mnie - Do twarzy ci z uśmiechem .
- Dziękuję ... - kolejny komplement ?
- Daleko jeszcze ? Gdzie mieszkasz ? - zadałem jej kolejne pytania .
- Jeszcze z 15 minut .. - odparła grzebiąc w schowku przed nią .
- Rzeczywiście masz daleko...Ale zaraz co ty robisz ? - szybko zamknąłem szafeczkę .
- Przeglądam ... - powiedziała .
Potem zapanowała cisza . Zeszło nam trochę , bo musiałem zatankować . Później zakręciłem się i pojechałem nie w tą stronę co powinienem .
- Kto to ? - wyjęła zdjęcie mojej najdroższej - Twoja córka ? - zadławiłem się własną śliną - No co ?
- Moja narzeczona ... - wiedziałem , że Ari wygląda na dużo młodszą ode mnie ,no ale aż tak ?
- Niezła dupa ... - włożyła zdjęcie z powrotem do szafeczki .
 


Dziewczyna wysiadła z auta , ja podążyłem z nią . Mama nauczyła mnie by odprowadzać kobiety do samych drzwi .
- Dzięki za podwózkę . - powiedziała .
- Nie ma sprawy... - chciałem iść ale zanim się odwróciłem dziewczyna pocałowała mnie . Sam nie wiem czemu , ale .... odwzajemniłem to . Miała takie słodkie oraz miękkie usteczka . Zupełnie różniące się od ust Grande . Po chwili odsunęła się . Powiedziała  , a raczej szepnęła zwykłe " Dobranoc " i weszła do domu .
Stałem tak jeszcze pod drzwiami . Potem wspominając pocałunek , ruszyłem w stronę auta ,a potem prosto do domu .
______________________________________________
A więc mamy za sobą rozdział 4 ^^
Dziękuję za wszystkie komy !
Cieszę się , że ktoś to czyta  ;)
Do zobaczenia
Maja♥
P.S. Nie jestem zła za tego koma ;)
 ( mam nadzieję ,że wiadomo co chodzi :))

wtorek, 22 lipca 2014

Rozdział 3

Jak przewidywałem - rozprawa przebiegła po mojej myśli . Moja klientka została uniewinniona , lecz otrzymała karę 2 miesięcy pozbawienia wolności za zachowanie cennych przedmiotów .  Również dzięki tej rozprawie znaleźliśmy osobę , która podłożyła jej biżuterię . Niestety czeka ją kolejna rozprawa przeciwko prawdziwemu sprawcy całego zamieszania .
- To teraz pragnęłabym podziękować panu . Dziękuję . - zaczęła po wyjściu z sali rozpraw .
- Ależ proszę pani , nie ma za co . Ja też pragnę podziękować za pani wytrwałość i brak uniesień na sali . - powiedziałem - Jednakże nie mogliśmy uniknąć pani kary za zatrzymanie dóbr . - odparłem .
- Przeżyję te dwa miesiące ... Cieszę się , że tylko dwa , a nie dwanaście bądź więcej .- zaśmiała się .
- Przepraszam , ale mam kolejną rozprawę . Życzę powodzenia . Do widzenia ... - opuściłem sąd w centrum Londynu i szybko poszedłem w stronę metra . Nie musiałem długo czekać na pojazd , który zawiezie mnie do Sądu Północnego .
W sadzie znalazłem się w 20 minut . Ponownie ubrałem togę i bez pośpiechu poszedłem w stronę mojego klienta . Wszystko przebiegło by dobrze i bez problemowo , gdyby mój klient nie zaczął przepychanek z innym mężczyzną . 
- Panowie , proszę zachować spokój . Za chwilę wejdziemy na salę i wszystko się rozstrzygnie . No już , proszę wrócić na swoje poprzednie miejsca . - stanąłem między nimi i ich zaciśniętymi pięściami .
- Panie Robercie proszę stłumić negatywne emocje . Za kilka minut zacznie się rozprawa . - uspokajałem mojego klienta .
- Oczywiście ... Przepraszam ... - spojrzał ponownie na wrogo nastawionego męża* i odwrócił wzrok w przeciwną stronę .
Po chwili doszła godzina rozprawy , ostatniej na dzisiejszy tydzień . 
Ta rozprawa była dużo trudniejsza . Mecenas miał mocne zarzuty na mojego klienta . Tej sprawy nie mogłem już wygrać . Jedynie co mogę uczynić , to walczyć o zmniejszenie kary dla mężczyzny . Nic poza tym . Za napad może otrzymać on od  roku do nawet dwudziestu lat .
Ostatecznie skończyło się na tym, że mój klient otrzymał 6 lat pozbawienia wolności w zawieszeniu na 3 lata . To całkiem dobrze . Oskarżyciel wymagał 10 lat w zawieszeniu na 4 lata . Moim zdaniem było to za dużo .
Po rozprawie pożegnałem się z nim i czym prędzej ruszyłem do domu . Była godzina 16.30 kiedy przekroczyłem jego próg .
Teraz przyszedł czas na odświeżenie się i całkowita zmiana odzieży . Przecież nie pójdę tam w sweterku , czy też garniturze , jak ubieram się na co dzień . Postawiłem na coś wygodnego , w czym będzie mi się dobrze prowadziło samochód .  Byłem już gotowy . Teraz musiałem jedynie wsiąść do auta i pojechać tam gdzie miałby odbyć się dzisiejszy wyścig .
Kilka minut zajęło mi dotarcie na miejsce . James czekał już na mnie . Bez wahania podszedłem do niego i przywitałem się .
- Jak się czujesz Sykes ? - zapytał . Jak ? Niesamowicie , w końcu czuję  "wiatr we włosach " i ogromne podniecenie . Chciałbym wygrać.
- Niesamowicie . Chyba jestem uzależniony . Tak mnie nosi ... - wyszczerzyłem się do niego .
- Znam te uczucie . Startujesz ? - spytał się głupio .
- Nie kurwa przyszedłem popatrzeć na innych . - zacząłem - No jasne , że startuję ! Chcę wygrać ! Muszę ! Pokażę wszystkim , że nie jestem sztywnym prawniczkiem .
- Za 15 minut zaczynamy . Wsiadaj do samochodu i zaraz jedziemy na start . - powiedział i zniknął w tłumie ludzi .
Odwróciłem się i zrobiłem coś czego nigdy bym nie chciał .
- Przepraszam najmocniej ... - powiedziałem do dziewczyny , na którą wylałem kawę .
- Co ty gościu odpierdalasz ?! - zaczęła się drzeć . Od pierwszego spojrzenia na nią wiedziałem , że jest sporo młodsza ode mnie .
- Jeszcze raz przepraszam . - panikowałem , bo nigdy  bym czegoś takiego celowo nie zrobił . Szanuję kobiety , nawet jeśli one nie szanują mnie i mojego auta oraz motoru , to szanuję i nigdy nie wyzwałem żadnej od dz*wek czy s*k . Przecież to dzięki kobiecie jestem na tym świecie . To ona mnie urodziła i z tego co wiem , to cierpiała nie mało . Wychowała mnie i nauczyła być dżentelmenem .
- Mogę zapłacić i za kawę i za pranie . proszę .. - podałem jej pieniądze , które mam nadzieję , że pokryją szkody wypadku .
- Nie oparzyłaś się ? - pytałem z troską . Nie chciałbym zrobić jej krzywdy . Była bardzo drobna . Chodzi mi tu o wzrost oraz jej szczupłą sylwetkę , bo biust miała ... Stop !
- Nie . Spokojnie ... - chyba już się uspokoiła - Zabierz te pieniądze . Jeszcze sobie coś pomyślą ... - zrobiłem to o co mnie poprosiła .
- Nie gniewaj się . Zakręciłem się i to było przez ...
- Możesz przestać gadać ? - syknęła , co mnie zabolało . Dziewczyny nie lubią gdy mężczyźni się o nie martwią ? Nie lubią gadać o sobie ?
- Okej . Przepraszam . - ponownie zacząłem gadać .
- Dość przestań mnie przepraszać !
- Przepraszam .. - ups !
- Dupek ... - warknęła i zwinnie mnie ominęła . Tym razem odwróciłem się delikatnie i zdążyłem ponownie przyjrzeć się dziewczynie .
Za dwie minuty zaczyna się wyścig . jestem spięty , bo dawno tego nie robiłem . Dobra Sykes weź się w garść , dasz radę ! Nie myśl o niczym tylko o wygranej . Zapomnij o Grande , o pracy . Teraz liczy się jedynie wygrana .
I ruszyliśmy . Tor był bardzo śliski , ponieważ padał dzisiaj obfity deszcz , który zmieszał się z piachem ,na skutek czego powstało błoto przyklejające się do opon auta i bryzgające na maskę oraz inne części mojego kochanego autka . Co ja powiem Arianie ?
Ostatni zakręt , wyminąłem auto na 3 oraz 2 pozycji . Został mi jedynie James . Kutas jeden . Teraz prosta zdecyduje o tym kto wygra . Niestety Jay , będę to ja . 
Jechaliśmy równocześnie , podobne tępo . Albo dodam gazu , wygram , ale mogę spowodować wypadek , albo ...Przegram .
Myśl Sykes .... Myśl 
Tak , mamy rozdział 3 ^^
W tym rozdziale pojawiła się nasza Biała 
Kto wygra , James czy Nathan ? :)
Obstawiajcie xD
Poza tym wiem , że mój blog jest podobny do innego .
Mam nadzieję , że aż tak Wam to nie przeszkadza :)
W razie czego piszcie ;)
Maja♥